Poniedziałkowe rozmowy: Jakub Chodorowski

Koniec sezonu to czas podsumowań i wyciągania wniosków na przyszłość. Jak miniony rok w Futsal Politechnika Gdańska zapamięta Jakub Chodorowski?

Ostatni mecz sezonu już dawno za nami. Jak będziesz wspominać miniony sezon?

Nie był to łatwy sezon dla nas. Po dobrym początku i rozbudzeniu w nas aspiracji do awansu do ekstraklasy, nadszedł przestój, w którym przegrywaliśmy wygrane mecze. Poza tym totalnie nieudane Akademickie Mistrzostwa Polski, w których przegraliśmy wszystko, choć medal chociażby w kategorii uczelni technicznych był na wyciągnięcie ręki. Niektórzy odeszli z drużyny, do tego doszły poważne kontuzje i zamiast myśli o włączeniu się w walkę o awans, musieliśmy zacząć walkę o utrzymanie. Wtedy coś ponownie drgnęło, może też wyciągnęliśmy lekcje z poprzednich porażek i w ładnym stylu zakończyliśmy sezon zwycięstwem w Derbach Pomorza. Mimo wielu rozczarowań zapamiętam ten sezon jako sezon walki, bo mimo wielu niedogodności i problemów kadrowych osiągnęliśmy nasz cel. Poza tym jako sezon, w którym w końcu stworzyliśmy drużynę, co można było zauważyć w ostatnich meczach, gdy nikt nie obrzucał się winą za błędy, tylko od razu starał się je naprawić.

Czy jest taki moment, który szczególnie zapadł Ci w pamięci?

Tak, w tym sezonie będzie to wyjazd do Lubawy na mecz, gdy nasz autobus odmówił posłuszeństwa i zaczęliśmy jechać 20 km/h. W naszych głowach zasiało to niepewność czy mecz się odbędzie, a naprawdę byliśmy wtedy bardzo zdeterminowani żeby ten mecz wygrać. Na szczęście mecz się odbył dzięki życzliwości gospodarzy, a przyjechaliśmy bodajże godzinę spóźnieni. Zostaliśmy kawał serca na boisku, jednak przez krótki moment słabszej gry wróciliśmy do domu bez punktów. Poza tym długo będę również pamiętał pojedynek na wyjeździe w Lęborku. Po pierwsze był to dla mnie pierwszy mecz tam i byłem pod wrażeniem atmosfery na trybunach. Po drugie będę go szczególnie pamiętał, bo wtedy zagrałem swój najlepszy dotychczasowy mecz futsalowy. 😉

Okres między sezonami to czas na odpoczynek, czy bardziej czas na szlifowanie własnych umiejętności?

Po wcześniejszych przerwach pomiędzy sezonami wiem, że nie można tego czasu totalnie „przebimbać”. Bez aktywności w tym czasie zawodnik wróci na okres przygotowawczy z brakami i będzie musiał włożyć sporo pracy by nadrobić zaległości. W konsekwencji osiągnie szczytową formę dużo później niż na start sezonu, co może się wiązać ze słabym początkiem rundy całego zespołu. Jednak wiadomo, że po całym sezonie wyrzeczeń i poświęcania wielu godzin człowiek jest trochę zmęczony futsalem, dlatego dobrym rozwiązaniem jest wtedy znalezienie innej formy aktywności fizycznej. W moim jak i w wielu kolegów przypadkach jest to najczęściej gra na trawie. Podsumowując, głównie chodzi o to, by znaleźć złoty środek. Wrócić na okres przygotowawczy w dobrej formie, jednocześnie z naładowanymi akumulatorami tak, by energii starczyło na cały sezon. 😉

Pytanie specjalnie dla bramkarza. Co myśli bramkarz na chwile przed bronieniem rzutu karnego?

Moment przed rzutem karnym to gra psychologiczna pomiędzy zawodnikiem wykonującym rzut karny, a bramkarzem. Istnieje wiele taktyk deprymowania zawodników jak choćby znany na cały świat „Dudek Dance”(śmiech). Jak każdy bramkarz chwile przed oddaniem strzału myślę, w które miejsce uderzy zawodnik, czy w który róg pójść lub czy zostać w środku. Ja chwile przed momentem oddania strzału zawsze patrzę się głęboko w oczy zawodnika, po pierwsze by pokazać pewność siebie, po drugie szukam wtedy jakiejś poszlaki gdzie będzie chciał oddać strzał. Wiem też z własnego doświadczenia, że zbyt długie patrzenie w jeden róg jest próbą oszukania bramkarza i strzał zostanie oddany w drugi róg. Z drugiej strony ktoś wiedząc o tym, może to wykorzystać i zmylić bramkarza strzelając w róg, w który perfidnie patrzy. Jak widzisz bronienie karnych nie jest łatwą sztuką, dla mnie stanie się jeszcze trudniejsze, gdy ta wypowiedź ujrzy światło dzienne i inny zawodnicy poznają moje tajniki bronienia (śmiech).

Dziękuję!